Miłość na odległość...
Pewnego wakacyjnego dnia , był przyjazd Michała , Michała - chłopaka Moniki , którego kochała nade wszystko.Niecierpliwie czekając Monika widzi Michała idącego wiej stronę , podbiega przytula Go i całuje na powitanie.Ale coś widzi , że coś jest nie tak , jego wzrok nie jest jak dawniej , jego ramiona nie trzymają mnie w ogóle , a pocałunku nie było żadnego !
- Czy wszystko w porządku ? - Pytam z nikłym uśmiechem na twarzy , lecz widziałam , że jego uśmiech znika , tak jak okręt za horyzontem.
- Moniko , ja... - Urwał
- Nic nie mów ! , ja wiem , że mnie bardzo kochasz.Nie musisz mi..
- Nie ! - Krzyknął
- Co nie ? - Widząc za rogiem jakąś dziewczynę , zapytałam...
- A to pewnie , ta twoja kuzynka ? o której pisałeś mi w listach.Tak ?
- Nie ! Moniko ! Ty nic nie rozumiesz.Ja cię już nie kocham , a ta dziewczyna za rogiem , to Anita , moja nowa dziewczyna.
- Co ?! - Mówiąc , to łzy płynęły mi z oczu , jak fala morska.
- Widzisz Moniko , jest takie przysłowie: samochód sprzedawaj daleko od domu , a dziewczyny szukaj blisko domu.
Powiedział i odszedł.Co to ma znaczyć ? Czy to już koniec mojego szczęścia ? Dlaczego ? - Myślałam.
Pobiegłam za nim , by zatrzymać moją miłość - krzycząc wbiegła pod ruszający samochód.Dobrze wiedziała co robi.Kocha Go i nigdy nie przestanie ! bo jak mogę pokochać kogoś innego nie żyjąc na tym świecie.Tak właśnie umierają , myślała - jestem , ale czy na pewno ? żyję ale na pewno tak jak chciała ? wiem jedno teraz już zawsze szczęśliwie !
Świetny blog, jednak najbardziej poruszył mnie ten wiersz o samobójstwie, świetny ;) Pozdrawiam i liczę na więcej ciekawych historii ;)
OdpowiedzUsuńBędą na pewno =)
OdpowiedzUsuń